FakeHub
Otwierasz stronę, a to w zasadzie stos krótkich, głupkowatych scenek udających, że są „złapane na taśmie”. To nie jest głębokie — po prostu małe sytuacje: pomyłka tożsamości, fałszywa inspekcja, ktoś wchodzący w niezręczną sytuację. Żart jest oczywisty i oni się w to angażują.
Kamera wygląda, jakby była trzymana przez osobę, a nie maszynę. Porusza się, oddycha, czasami lekko drży. To sprawia, że wszystko wydaje się natychmiastowe, jakbyś tam był. Oświetlenie jest proste, kolory naturalne, a montaż szybki — krótki wstęp, zwrot akcji, a potem puenta. Nic nie stara się zbytnio być artystyczne.
Każda mini-seria w sieci ma swój własny klimat. Jedna partia przypomina ukrytą kamerę, inna nonsens w miejscu pracy, jeszcze inna to głupkowaty krótki skecz. Aktorzy bardziej reagują niż grają; wrzucają wzruszenie ramionami lub nerwowy śmiech i to działa. Czasami wydaje się improwizowane, i o to chodzi.
Nowe klipy pojawiają się regularnie, więc kanał nie staje się nudny. Sama strona jest prosta: wybierz klip, obejrzyj całą scenę, przejdź dalej. To lekka rozrywka — nie jest bystra, nie jest głęboka, ale radosna w głupkowaty sposób. Jeśli chcesz czegoś szybkiego i łatwego do włączenia podczas robienia innych rzeczy, to trafia w ten punkt.













